wtorek, 4 lutego 2014

Hipochondria

Hej kochani,
Tak jak obiecałam piszę.. ;)
Dziś jakoś mnie ruszyło, aby poruszyć bardzo poważny temat. Wielu z Was [zwłaszcza jeżeli jesteście nastolatkami] może się z tego śmiać, ale problem jest naprawdę bardzo poważny i niebezpieczny.

Mianowicie chciałam dziś omówić hipochondrię. Jest to choroba psychiczna. Osoba chora bezpodstawnie [np. przez małe ukłucie gdzieś, szczyknięcie lub malutkie odezwanie się ciała] od razu wyobraża sobie jedną, a często nawet tysiąc różnych możliwości poważnych chorób [np. rak, bezpłodność itd.].

Podłoże tej choroby często jest przez dzieciństwo [przemoc, alkoholizm w rodzinie, śmiertelne choroby w rodzinie], przez nadużycia seksualne i na pewno również orientacja narcystyczna.

Na pierwszy rzut oka to banał i śmiech na sali. Wiele osób to lekceważy widząc u kogoś, a nawet śmieje się z tej osoby. Niestety hipochondria doprowadza człowieka pod skalpel, do samobójsta [jeżeli, ktoś nie wytrzymuje napięcia], ciągłych bezpodstawnych wizyt u lekarza, depresji, odizolowania się od otoczenia. Z tego powodu również osoba może stać się lekomanem.

Dlaczego poruszam ten temat?
Poruszam ten temat, ponieważ coraz częściej obserwuje to zjawisko u moich znajomych, u młodych ludzi, u ludzi w wieku dojrzałym, a nawet [może zwłaszcza] w wieku starszym.

Jakby tak uważniej się przyjrzeć [nie obrażając i nie osądzając nikogo!] to wiele osób w aptece, czy też u lekarza ma ten problem.

Jak sobie z tym radzić?
Po pierwsze taki osoby potrzebują się wygadać ludziom zaufanym i rozsądnym, którzy delikatnie, ale wprost będą wybijać te obsesje im z głowy.
Po drugie znaleźć sobie zajęcie. Nie godzinę w tygodniu. Powinno się zrobić wszystko, aby osoba chora miała każdą minutę zapełnioną całkowicie [basem, jazda konna, siłownia, joga, kursy językowe bądź też kursy z innej dziedziny, praca, grupa teatralna itd.]. Najlepsze są zajęcia grupowe. Przebywając wśród ludzi i dobrze się bawiąc nikt nie myśli o problemach. :)
Po trzecie [po części związane z punktem pierwszym] odradzałabym psychologa. Nie chciałabym obrazić ludzi wykonujących ten zawód, lecz niestety prawda jest taka, że większość [nie wszyscy] psychologów bardziej miesza w głowie niż pomaga. Już nie mówiąc o tym, że dzisiejsze metody psychologiczne bywają dość kontrowersyjne, albo co najmniej nie na miejscu. ;) Oczywiście zdarza się, że pomoc psychologa bywa nieoceniona.
Po czwarte "WMAWIAJ SOBIE I NIE DOSZUKUJ SIĘ!" to jest moje motto życiowe, które chroni mnie w przypadku każdej głupiej myśli i nie dotyczy tylko tej przypadłości ;). Na własnym przykładzie nauczyłam się, że poprawne i optymistyczne nastawienie psychiczne to 8O% jak nie więcej sukcesu. Gdy regularnie sobie coś powtarzamy z dużym przekonaniem w końcu w to wierzymy, a na końcu jesteśmy tego pewni. ;) Oczywiście nie należy przesadzać ^^

Na koniec pragnę podkreślić: Nie jestem psychologiem, lekarzem, ani specjalistą! Piszę wszystko czego nauczyłam się z obserwacji i doświadczeń!

Nie ignoruj tego problemu! Wiele osób nawet nie jest świadomych swojej choroby! Każdy mały bodziec ze strony organizmu traktują śmiertelnie poważnie i się boją. NIE STÓJ OBOJĘTNIE! POMÓŻ IM!

No mam nadzieję, że zbyt negatywnie tej notki nie odbierzecie.

Buziaki
Sassou <3

poniedziałek, 3 lutego 2014

Hej hej

Witajcie kochani!

Najmocniej przepraszam, że tak bardzo zaniedbałam bloga.
Niestety chora byłam :(
Obiecuje, że od jutra regularnie będę dodawać posty.

Pragnę rozruszać bloga i wiem, że jeżeli nie będę nic pisać to się nie wydarzy.

Jeszcze raz przepraszam <3

Do jutra
Buziaki
Sassou <3

czwartek, 23 stycznia 2014

Houston mamy problem!

Hej słoneczka po raz trzeci dzisiaj! ;)

A więc krótka informacja. Coś mi się pokićkało na blogu i nie mogę dodawać Was do obserwacji [no wiecie tam 'dołącz do kręgu', czy jak się to tam zwie]. Dlatego dodaje blogi ręcznie jako blogi obserwowane, ale nie widać ich w kręgach więc nie wiem, czy Wy widzicie, że w ogóle dodałam czyjś blog. Jeżeli macie ochotę mnie obserwować róbcie proszę w ten sam sposób [czy to jakaś różnica? O.o].

Jeżeli ktoś wie jak ten problem rozwiązać proszę o informację!!

To dla mnie ważne ;)

No to tyle.

Buziaki
Sassou <3

P.S. dziękuję za każdy komentarz <3 to dla mnie olbrzymia motywacja ;**

Pielęgnacja dłoni

Hej wszystkim!

Nie wiem jak Wy, ale ja gdy mam wolne i jest taki mrozik na dworze uwielbiam usiąść na kanapie, włączyć świetny film i okryć się kocykiem. Dodatkowo na stole duży kubek gorącej herbaty. mmmm.. pycha!

Najczęściej właśnie wtedy biorę się za pielęgnacje moich dłoni. Krótka kąpiel w bąbelkach [samych dłoni], peeling kawowy, który jest niezwykły!
Czy któraś z Was już go próbowała? Polecam! Nie ma tańszego i lepszego peelingu.
Przy pielęgnacji dłoni nigdy nie wydziwiam. Stosuję same podstawowe produkty.


Po takiej małej kąpieli piłuje pazurki, wprawiam w ruch bloczek polerski, usuwam skórki, nakładam oliwkę na nie, a później naturalny krem. Ten krem w sumie jest dość drogi jak kupuje się go w sklepie, ale uwierzcie mi, że nigdy nie stosowałam nic lepszego. Składa się tylko z naturalnych składników. I zazwyczaj robię go sama.Skóra jest na długo nawilżona i wygładzona. I jest całkiem wydajny.Czasem nakładam go dużą ilość i zakładam rękawiczki. I tak sobie siedzę i się relaksuję ;)
A Wy co robicie w takie mroźne dni jak jesteście w domu? 
Buziaki
Sassou <3

środa, 22 stycznia 2014

Hejka!

Witajcie ponownie !

Jestem szczęśliwa! Wiecie jak nie wiele trzeba?
Często okazuje się, że największy problem to w naszej głowie leży ;)
Ale o psychologi innym razem . ;)

W końcu spadł jako taki śnieg 

Uwielbiam to. Mróz, śnieg i gorąca czekolada przed kominkiem <3

Hmm.. ja chyba powinnam się wyprowadzić do Norwegii . ;)
Kocham te klimaty. 

A jak tam u Was? Wszystko dobrze?

Pozdrawiam Was cieplutko ;)

Buziaki
Sassou <3

Pierwsze kroki w odchudzaniu!

Hej kochani !
Dzisiaj moje pierwsze kroki ku lepszemu samopoczuciu i niższej wadze.

Wbrew temu co się wydaje zrealizowanie tego planu wcale nie jest trudne. Najważniejsze to nie rzucać się na głęboką wodę. Jeżeli od razu zrobimy sobie jakąś 'dietę cud 1000kal' to mamy gwarantowane, że ani się lepiej nie będziemy czuć, a spadek wagi bardzo szybko nadrobimy.

No więc, na początek ... MAKABRA! CZAS NA ZMIANY!

Tak się zaczęło od picia, co najmniej jednej szklanki dziennie soku z świeżych owoców ;)
Mniam <3
Najczęściej robię z jabłek i marchewek ;)

Później zaczęłam jeść śniadanie i zmieniłam menu mojej kolacji, przeważnie jest to:
Zwykłe musli, jogurt grecki lub naturalny albo i nawet smakowy ;)
Jako owoc możecie wrzucić, co tylko chcecie ;)

No i że zależy mi na poprawie sylwetki, talii i brzucha to na ćwiczenia wybrałam 6 weidera ;) (zdjęcie zapożyczone z strefazdrowia.pl)
Ja akurat nie stosuję grafiku, bo póki co nie potrzebuję, aż tak intensywnych ćwiczeń.
Uwierzcie mi, że kilka dni robienia "pierwszego dnia" już daje przyzwoite efekty ;)

I tyle. Wiem, że to mało. Ale jak już Wam wcześniej pisałam jestem zwolenniczką małych kroków.
Mam nadzieję, że dla kogoś to będzie pomocne lub motywujące. ;)

Do usłyszenia w kolejnym 'sprawozdaniu' z odchudzania ;)

Buziaki
Sassou <3

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Przepraszam ;)

Hej kochani,
przepraszam, że tak szybko była długa przerwa. Niestety obowiązki i egzaminy zabrały mi cały wolny czas. Już w najbliższej chwili wrzucę dla Was notkę "Pierwsze kroki w odchudzaniu.".
Pogoda również nie sprzyja w robieniu czegokolwiek ;) Czy u Was jest już śnieg? 

No cóż.
Do usłyszenia w kolejnym wpisie ;)

Buziaki
Sassou <3

czwartek, 16 stycznia 2014

Kontynuujemy zbieranie sposobów ;)

Witajcie kochani ! ;)
Dzisiaj napiszę Wam kilka kolejnych sposobów na wprowadzanie naszych postanowień noworocznych w życie. A więc do dzieła!

III SPOSÓB
Dla mnie najlepszą motywacją jest, gdy widzę postępy. Dlatego należy do każdego postanowienia wymyślić sposób "pomiaru". Na przykład, gdy postanowimy schudnąć 15 kg, to pierwsze 3 kg szybko pójdzie, bo to woda, a dalej? Po pół kilo w tygodniu? Może kilogram? Dlatego przed rozpoczęciem odchudzania mierzymy: np. ramiona, talie, biodra, uda i łydki. Następny pomiar np. za dwa tygodnie [nie za często, bo zbyt dużej różnicy nie ma]. I wtedy widzimy: "O super! 2 cm w ramionach. Ale tylko 1 cm w udach.". I od razu mamy obraz, że w teraz powinniśmy bardziej skupić się na nogach, no i w ogóle, że nasze ćwiczenia coś dają.
Np. przy postanowieniu "będę mniej przeklinać" możemy rozpisać wszystkie dni danego miesiąca na kartce [albo po prostu wziąć kalendarz] i zaznaczać codziennie ile razy się użyło wulgarnych słów lub jak często - rzadko, często, umiarkowanie [jednostka "pomiaru" zależy tylko i wyłącznie od naszego indywidualnego upodobania].
W ten sposób tworzymy obraz postępów. Jeśli idzie dobrze to się cieszymy, więc jeszcze bardziej się staramy, jeżeli idzie źle to od razu widzimy, że musimy się bardziej na tym skupić. ;)

IV SPOSÓB
To może trochę oklepane, ale też prawdziwe. Nie postanawiamy rzeczy, których nie jesteśmy wstanie zrobić, bo to jest niemotywujące i odpuszczamy sobie również resztę. Np. jeżeli od rana do wieczora jesteśmy w pracy, w szkole lub mamy inne obowiązki to wiadomo, że nie uda nam się chodzić na pięć zajęć dodatkowych.

V SPOSÓB
Gdy już przygotujemy naszą listę postanowień zabieramy się za planowanie. Moim zdaniem nie ma sensu bez przemyślenia strategii brać się za wszystko i to często na raz, bo szybko się w tym pogubimy, pozapominamy i na końcu z frustracją odpuszczamy wszystko.
A więc szukamy odpowiedzi na to: jak? Ile? Kiedy? Gdzie? Z kim? Co będzie mi potrzebne? Jak mierzyć?
I na te pytania odpowiadamy sobie osobno do każdego postanowienia, następnie z przygotowanymi odpowiedziami układamy "grafik". A to już sposób VI. ;)

VI sposób
Ustalmy kolejność. Zazwyczaj ludzie postanawiają sobie więcej niż jedną rzecz. Dlatego oprócz zaplanowania każdej z osobna, ważne jest też ustalenie w jakiej kolejności będziemy się za to zabierać. Sposób V i VI można stosować razem, ale również osobno.  Gdy postanowień jest 5, 1O albo i więcej łatwo się pogubić, o paru zapomnieć albo najzwyczajniej nie starczy nam czasu lub pieniędzy.
Np. Chcemy chodzić raz w tygodniu na matematykę, niemiecki, angielski, jazdę konną i basen. Masakra co nie? Żeby takie postanowienie zakreślić jako zrobione musi się stać ono naszą rutyną, rzeczą, która nam już nie wyjdzie z nawyku [oczywiście póki nie uznamy, że dłużej nie ma potrzeby chodzić np. na matematykę ;P]. Jak ja bym to zrobiła… w styczniu zapisałabym się na jazdę konną, w następnym miesiącu na angielski, i tak stopniowo dodawać każdą z tych rzeczy. Niektórzy mogą zapytać "A po co? Mam czas i mam pieniądze. Mogę od razu na wszystko się zapisać.". Tak to prawda. Można. Ale oprócz czasu i pieniędzy pojawia się jeszcze jeden wątek - wysiłek fizyczny. Jeżeli do tej pory naszym jedynym zajęciem była tylko powiedzmy praca albo szkoła to spójrzmy na to, że jak wrzucimy 5 takich rzeczy na raz to nasz organizm będzie wykończony i nie damy rady. Każdy z nas wie jak to jest, np. po wakacjach wrócić do szkoły. Zazwyczaj przez pierwsze dwa tygodnie albo i miesiąc, po zwykłych zajęciach w szkole wracało się do domu totalnie wykończonym i często nawet w dzień szło się zdrzemnąć. A to dlatego, że organizm odzwyczaił się od wysiłku. Wprowadzając po kolei te zajęcia dajemy szanse, żeby nasze ciało i mózg się przyzwyczaiło do takiego wysiłku stopniowo. Pamiętajmy, że nasz organizm inaczej odbiera/znosi wysiłek z przyjemności [zakupy, bieganie po dworze], a zupełnie inaczej wysiłek z obowiązku [szkoła, praca, treningi].



No póki , co to tyle ;)
Wiem, że moje pomysły/sposoby są oklepane i pewnie dla większości z Was to są oczywiste podstawy, ale ja chciałam Wam tylko pokazać jak ja sobie radzę z wprowadzaniem moich postanowień noworocznych w życie, w moją codzienną rutynę.
Jeżeli macie jakieś swoje sposoby to z chęcią o nich poczytam, a jeśli mi się coś przypomni lub znajdę coś nowego to z chęcią Wam napiszę w kolejnym poście.

Buziak

Sassou <3

środa, 15 stycznia 2014

Wprowadzenie

Hello my friends ! <3
No to teraz Sassou mówi, że...
... że chcąc abyście łatwo i szybko zrozumieli, co ja tu tworze i bazgram, napiszę krótką instrukcję obsługi Sassou, czyli mnie ;D

A więc postanowiłam, że oprócz zwykłych postów będę pisać akcje i tagi. W sumie czytanie bloga, czy też jego treść się nie zmieni, ale większość będzie tematyczna. Czyli np. jakaś akcja będzie w zakładce akcja taka i taka. Wyświetlać będą się normalnie na głównej, ale jak będziecie chcieli poczytać o jednym temacie to będziecie sobie tam klikać.

Tagi to nie muszę Wam pisać z czym to się je, natomiast jeśli chodzi o akcje to będzie coś bardzo podobnego z tym, że na części. Dodawane regularnie w zależności od tego czego się będzie to tyczyć.

I już mogę oficjalnie Wam zapowiedzieć pierwszą akcję pt. "Akcja zapuszczamy włosy.". I może na tym przykładzie rozwinę swoją myśl. Będą to posty, które będą opisywać moje działania w danym temacie i mam nadzieję, że motywować Was lub podsuwać pomysły, jeżeli znajdą się osoby, które byłyby chętne w tym temacie. A więc pisząc posty dotyczące zapuszczania włosów, będę Wam opisywać co ja robię, spróbuję stworzyć atmosferę, aby dziewczyny, które też chcą zapuścić włosy się nie poddawały oraz spróbuję Wam podsunąć pomysły, sposoby do pielęgnacji coraz to dłuższych włosków.

Mam nadzieję, że coś takiego się Wam spodoba. hmm.. chyba troszkę tu mało logicznie popisałam, no ale cóż... Dajcie znać, co sądzicie o tym pomyśle.

Buziaczki
Sassou <3

Co za pogoda, cóż za rozregulowanie ..

Hej ludzie,
ja nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak, czy przez tą pogodę nie tylko ja jestem tak totalnie rozregulowana.
Nie dość, że spać nie mogę to później wstać też jest problem.
Macie jakieś sposoby, aby temu zaradzić? Bo chyba melatonina się kłania..
Na pewno przydałoby mi się więcej wysiłku fizycznego ;)
No cóż... Trzeba się ogarnąć :)

Później wrzucę pełnego posta ;)
Tylko jeszcze nie wiem o czym tak do końca. Wczorajszy temat przesunę w terminie. A dziś zacznijmy może kolejny temat, żeby nie było aż tak nudno. Może uda mi się zaciekawić trochę więcej osób ;)

Pozdrawiam cieplutko
Sassou <3

wtorek, 14 stycznia 2014

Bo od czegoś trzeba zacząć...

Witajcie kochani,
na pewno nie będę tu jakimś wyjątkiem, jeśli Wam powiem, że mam swoją listę postanowień na 2014 rok. Jest ona bardzo długa, ale nie o tym chcę Wam powiedzieć. Chciałabym się z Wami podzielić moimi sposobami na to, aby te postanowienia realizować z silną motywacją, a nie z nastawieniem "nie dam rady".

Magia postanowień noworocznych polega na tym, że ludzie pokazują sobie i swoim bliskim oraz ludziom z otoczenia, że chcą się zmienić, że widzą to co mogłoby być lepsze.
Niestety najczęściej kończy się tym, że rok później to postanowienie znów jest na liście. Hej ! Ja nie uważam się za lepszą, gdybyście wiedzieli ile razy ja tak miałam to byście pokiwali tylko głowami z niedowierzaniem!
Zastanawiam się, czy pokazać Wam moje postanowienia, czy pokazać moje sposoby na losowo wybranych przykładach.

Zróbmy tak, ja na razie nie będę Wam pisać o moich prywatnych postanowieniach, lecz gdyby znaleźli się chętni to może wypiszę w następnym poście.

Każdy swoje postanowienia zapewne zaczyna od przemyślenia roku poprzedniego i stworzenia listy rzeczy, które uważa, ze powinny się zmienić.

I SPOSÓB
Oczywiście na liście należy uwzględnić najważniejsze rzeczy i na miarę naszych możliwości finansowych, czasowych, fizycznych itd. Niestety żeby spełnić takie ważne postanowienia potrzeba czasu, cierpliwości, wytrwałości, samodyscypliny i powściągliwości.
Dlatego moim pierwszym sposobem jest dopisanie do listy pierdół.
Np. W tym roku uzbieram 3 OOO zł na wakacje w Tunezji.  - Trochę drogo prawda? Długo będzie trzeba zbierać. Dlatego dodajemy pierdołę, np. Kupię sobie w tym roku 4 książki. ALBO W tym roku nie będę wydawać pieniędzy na książki powyżej 1OO zł miesięcznie.
To są oczywiście przykłady, ale zobaczcie, że takie rzeczy dużo szybciej zakreślimy i zobaczymy, że naprawdę coś zmieniamy. Że nasze postanowienia wchodzą w życie.

II SPOSÓB
To postanowienie zapewne ma wiele dziewczyn/kobiet. "Zacznę się w tym roku zdrowo odżywiać" albo "W tym roku schudnę 15 kg". A moja metoda? Nie rzucam się na jakieś diety, albo "tabletki cud" tylko zmieniam pomalutku nawyki.
Np. w tamtym roku nie jedliśmy śniadania i piliśmy dużo kawy, a między posiłkami podjadaliśmy cukierki i czekoladki.
Ja akurat mam taką opinie o dietach, że to czyste zło. Co innego oczywiście diety dla osób chorych, którym szkodzą niektóre potrawy.
Mój sposób jest prosty i skuteczny. Ile wytrzymaliście na ścisłej diecie? [mówię o dietach dobrowolnych na odchudzanie] 2 tygodnie? Miesiąc? Pół roku? Mimo, iż pół roku wydaje się długim okresem, to jeśli chodzi o utrzymanie zgrabnej sylwetki i świetnego samopoczucia to za mało. Każdy z nas prędzej, czy później pęka i wraca do słodyczy, fastfood'ów i innych niezdrowych rzeczy.

W tym miejscu pragnę podkreślić: "Nie jestem dietetykiem, a moje rady wynikają tylko i wyłącznie z obserwacji i własnych doświadczeń!"

Najłatwiej wbrew pozorom jest zmienić nawyki żywieniowe. Jest to znacznie dłuższy proces, ale skuteczny i długotrwały. Szukamy na początek jednej rzeczy ze zdrowego jedzenia, którą byśmy byli wstanie jeść [wiadomo nie wszystko jest smaczne :) ] i dobieramy składniki, aby smakowo nam odpowiadała.
Np. Ja nigdy nie przepadałam za musli z mlekiem [jakoś kiedyś mi nie przyszło do głowy, żeby jeść to inaczej :P ], a więc do musli dodaję pokrojonego banana, kawałek [mały] gorzkiej czekolady i zamiast mleka używam jogurtu naturalnego, albo waniliowego. :) Efekt? W końcu jem śniadanie, zdrowe, no i jest naprawdę pyszne.
Dlaczego uważam, że to lepszy pomysł? Może, dlatego że nie musimy nagle wymieniać całej zawartości lodówki, robić listę zakupów o długości 3 metrów, tylko po to, aby nic nie zapomnieć kupić do diety. Zaczynamy od jednej rzeczy i jeśli nam posmakuje, nawet nie zauważymy kiedy stanie się ona naszym rytuałem, zwyczajem. Robiąc zakupy do domu też nie musimy specjalnie zapisywać wszystkiego, bo o tym się już pamięta. I tak krok po kroczku zmieniamy całe menu. :)



Oh miało być krótko i na temat, a  ja się rozpisałam tu na książkę ;)
W takim razie w tej notce to wszystko, a kilka następnych pomysłów podrzucę Wam w kolejnej części.

Buziaki kochani
Sassou <3

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Hej! ;)

Cześć wszystkim!
Na początku wypadałoby się przedstawić, a więc jestem Sassou ;) i postaram się Was zainteresować moimi zainteresowaniami, a mało ich nie ma. Gdybyście chcieli się o mnie więcej dowiedzieć piszcie, a może to właśnie Wasz pomysł będzie w następnym wpisie! ;)
Święta i po świętach, sylwek i po Nowym Roku, czas pościągać ozdoby świąteczne i pomyślałam, że zanim wylądują w pudle pokaże Wam mój wieniec świąteczny, na który złapałam jakoś natchnienie od jednej z Youtuberek. .

Wybaczcie mi mało dokładną mozaikę, ale mało czasu miałam.
Jeśli Wy w tym roku też stworzyliście coś sami koniecznie dajcie znać !

Tak patrzę, przez okno i się zastanawiam, czy w tym sezonie w ogóle będzie jakakolwiek zima.

A skoro mowa o nowym roku...
Przeglądając internet widziałam u jednej dziewczyny kalendarz/organizator, który sama zaprojektowała i wydrukowała. Tak mnie natchnęła, że postanowiłam stworzyć coś swojego. Cały koszt wyniósł mnie 8zł, a mam wspaniały i bardzo dokładny organizator na cały rok! Dostosowany do moich potrzeb, a ja troszkę wybredna jestem ;)

Naprawdę warto zastanowić się nad takim rozwiązaniem ;) .
Wybaczcie mi trochę drętwą notkę, ale muszę się rozkręcić :)

Na razie to tyle!
Buziaczki

Sassou <3