czwartek, 16 stycznia 2014

Kontynuujemy zbieranie sposobów ;)

Witajcie kochani ! ;)
Dzisiaj napiszę Wam kilka kolejnych sposobów na wprowadzanie naszych postanowień noworocznych w życie. A więc do dzieła!

III SPOSÓB
Dla mnie najlepszą motywacją jest, gdy widzę postępy. Dlatego należy do każdego postanowienia wymyślić sposób "pomiaru". Na przykład, gdy postanowimy schudnąć 15 kg, to pierwsze 3 kg szybko pójdzie, bo to woda, a dalej? Po pół kilo w tygodniu? Może kilogram? Dlatego przed rozpoczęciem odchudzania mierzymy: np. ramiona, talie, biodra, uda i łydki. Następny pomiar np. za dwa tygodnie [nie za często, bo zbyt dużej różnicy nie ma]. I wtedy widzimy: "O super! 2 cm w ramionach. Ale tylko 1 cm w udach.". I od razu mamy obraz, że w teraz powinniśmy bardziej skupić się na nogach, no i w ogóle, że nasze ćwiczenia coś dają.
Np. przy postanowieniu "będę mniej przeklinać" możemy rozpisać wszystkie dni danego miesiąca na kartce [albo po prostu wziąć kalendarz] i zaznaczać codziennie ile razy się użyło wulgarnych słów lub jak często - rzadko, często, umiarkowanie [jednostka "pomiaru" zależy tylko i wyłącznie od naszego indywidualnego upodobania].
W ten sposób tworzymy obraz postępów. Jeśli idzie dobrze to się cieszymy, więc jeszcze bardziej się staramy, jeżeli idzie źle to od razu widzimy, że musimy się bardziej na tym skupić. ;)

IV SPOSÓB
To może trochę oklepane, ale też prawdziwe. Nie postanawiamy rzeczy, których nie jesteśmy wstanie zrobić, bo to jest niemotywujące i odpuszczamy sobie również resztę. Np. jeżeli od rana do wieczora jesteśmy w pracy, w szkole lub mamy inne obowiązki to wiadomo, że nie uda nam się chodzić na pięć zajęć dodatkowych.

V SPOSÓB
Gdy już przygotujemy naszą listę postanowień zabieramy się za planowanie. Moim zdaniem nie ma sensu bez przemyślenia strategii brać się za wszystko i to często na raz, bo szybko się w tym pogubimy, pozapominamy i na końcu z frustracją odpuszczamy wszystko.
A więc szukamy odpowiedzi na to: jak? Ile? Kiedy? Gdzie? Z kim? Co będzie mi potrzebne? Jak mierzyć?
I na te pytania odpowiadamy sobie osobno do każdego postanowienia, następnie z przygotowanymi odpowiedziami układamy "grafik". A to już sposób VI. ;)

VI sposób
Ustalmy kolejność. Zazwyczaj ludzie postanawiają sobie więcej niż jedną rzecz. Dlatego oprócz zaplanowania każdej z osobna, ważne jest też ustalenie w jakiej kolejności będziemy się za to zabierać. Sposób V i VI można stosować razem, ale również osobno.  Gdy postanowień jest 5, 1O albo i więcej łatwo się pogubić, o paru zapomnieć albo najzwyczajniej nie starczy nam czasu lub pieniędzy.
Np. Chcemy chodzić raz w tygodniu na matematykę, niemiecki, angielski, jazdę konną i basen. Masakra co nie? Żeby takie postanowienie zakreślić jako zrobione musi się stać ono naszą rutyną, rzeczą, która nam już nie wyjdzie z nawyku [oczywiście póki nie uznamy, że dłużej nie ma potrzeby chodzić np. na matematykę ;P]. Jak ja bym to zrobiła… w styczniu zapisałabym się na jazdę konną, w następnym miesiącu na angielski, i tak stopniowo dodawać każdą z tych rzeczy. Niektórzy mogą zapytać "A po co? Mam czas i mam pieniądze. Mogę od razu na wszystko się zapisać.". Tak to prawda. Można. Ale oprócz czasu i pieniędzy pojawia się jeszcze jeden wątek - wysiłek fizyczny. Jeżeli do tej pory naszym jedynym zajęciem była tylko powiedzmy praca albo szkoła to spójrzmy na to, że jak wrzucimy 5 takich rzeczy na raz to nasz organizm będzie wykończony i nie damy rady. Każdy z nas wie jak to jest, np. po wakacjach wrócić do szkoły. Zazwyczaj przez pierwsze dwa tygodnie albo i miesiąc, po zwykłych zajęciach w szkole wracało się do domu totalnie wykończonym i często nawet w dzień szło się zdrzemnąć. A to dlatego, że organizm odzwyczaił się od wysiłku. Wprowadzając po kolei te zajęcia dajemy szanse, żeby nasze ciało i mózg się przyzwyczaiło do takiego wysiłku stopniowo. Pamiętajmy, że nasz organizm inaczej odbiera/znosi wysiłek z przyjemności [zakupy, bieganie po dworze], a zupełnie inaczej wysiłek z obowiązku [szkoła, praca, treningi].



No póki , co to tyle ;)
Wiem, że moje pomysły/sposoby są oklepane i pewnie dla większości z Was to są oczywiste podstawy, ale ja chciałam Wam tylko pokazać jak ja sobie radzę z wprowadzaniem moich postanowień noworocznych w życie, w moją codzienną rutynę.
Jeżeli macie jakieś swoje sposoby to z chęcią o nich poczytam, a jeśli mi się coś przypomni lub znajdę coś nowego to z chęcią Wam napiszę w kolejnym poście.

Buziak

Sassou <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz