Witajcie kochani !
;)
Dzisiaj napiszę Wam
kilka kolejnych sposobów na wprowadzanie naszych postanowień noworocznych w
życie. A więc do dzieła!
III SPOSÓB
Dla mnie najlepszą
motywacją jest, gdy widzę postępy. Dlatego należy do każdego postanowienia
wymyślić sposób "pomiaru". Na przykład, gdy postanowimy schudnąć
15 kg, to pierwsze 3 kg szybko pójdzie, bo to woda, a dalej? Po pół kilo w
tygodniu? Może kilogram? Dlatego przed rozpoczęciem odchudzania mierzymy: np.
ramiona, talie, biodra, uda i łydki. Następny pomiar np. za dwa tygodnie [nie
za często, bo zbyt dużej różnicy nie ma]. I wtedy widzimy: "O super! 2 cm w
ramionach. Ale tylko 1 cm w udach.". I od razu mamy obraz, że w teraz
powinniśmy bardziej skupić się na nogach, no i w ogóle, że nasze ćwiczenia coś
dają.
Np. przy
postanowieniu "będę mniej przeklinać" możemy rozpisać wszystkie dni
danego miesiąca na kartce [albo po prostu wziąć kalendarz] i zaznaczać
codziennie ile razy się użyło wulgarnych słów lub jak często - rzadko, często,
umiarkowanie [jednostka "pomiaru" zależy tylko i wyłącznie od naszego
indywidualnego upodobania].
W ten sposób
tworzymy obraz postępów. Jeśli idzie dobrze to się cieszymy, więc jeszcze
bardziej się staramy, jeżeli idzie źle to od razu widzimy, że musimy się
bardziej na tym skupić. ;)
IV SPOSÓB
To może trochę
oklepane, ale też prawdziwe. Nie postanawiamy rzeczy, których nie jesteśmy
wstanie zrobić, bo to jest niemotywujące i odpuszczamy sobie również resztę. Np. jeżeli
od rana do wieczora jesteśmy w pracy, w szkole lub mamy inne obowiązki to
wiadomo, że nie uda nam się chodzić na pięć zajęć dodatkowych.
V SPOSÓB
Gdy już przygotujemy
naszą listę postanowień zabieramy się za planowanie. Moim zdaniem nie ma sensu
bez przemyślenia strategii brać się za wszystko i to często na raz, bo szybko
się w tym pogubimy, pozapominamy i na końcu z frustracją odpuszczamy wszystko.
A więc szukamy
odpowiedzi na to: jak? Ile? Kiedy? Gdzie? Z kim? Co będzie mi potrzebne? Jak
mierzyć?
I na te pytania
odpowiadamy sobie osobno do każdego postanowienia, następnie z przygotowanymi
odpowiedziami układamy "grafik". A to już sposób VI. ;)
VI sposób
Ustalmy kolejność.
Zazwyczaj ludzie postanawiają sobie więcej niż jedną rzecz. Dlatego oprócz
zaplanowania każdej z osobna, ważne jest też ustalenie w jakiej kolejności
będziemy się za to zabierać. Sposób V i VI można stosować razem, ale również
osobno. Gdy postanowień jest 5, 1O albo
i więcej łatwo się pogubić, o paru zapomnieć albo najzwyczajniej nie starczy
nam czasu lub pieniędzy.
Np. Chcemy chodzić
raz w tygodniu na matematykę, niemiecki, angielski, jazdę konną i basen.
Masakra co nie? Żeby takie postanowienie zakreślić jako zrobione musi się stać
ono naszą rutyną, rzeczą, która nam już nie wyjdzie z nawyku [oczywiście póki
nie uznamy, że dłużej nie ma potrzeby chodzić np. na matematykę ;P]. Jak ja bym
to zrobiła… w styczniu zapisałabym się na jazdę konną, w następnym miesiącu na
angielski, i tak stopniowo dodawać każdą z tych rzeczy. Niektórzy mogą zapytać
"A po co? Mam czas i mam pieniądze. Mogę od razu na wszystko się
zapisać.". Tak to prawda. Można. Ale oprócz czasu i pieniędzy pojawia się
jeszcze jeden wątek - wysiłek fizyczny. Jeżeli do tej pory naszym jedynym
zajęciem była tylko powiedzmy praca albo szkoła to spójrzmy na to, że jak
wrzucimy 5 takich rzeczy na raz to nasz organizm będzie wykończony i nie damy
rady. Każdy z nas wie jak to jest, np. po wakacjach wrócić do szkoły. Zazwyczaj
przez pierwsze dwa tygodnie albo i miesiąc, po zwykłych zajęciach w szkole
wracało się do domu totalnie wykończonym i często nawet w dzień szło się
zdrzemnąć. A to dlatego, że organizm odzwyczaił się od wysiłku. Wprowadzając po
kolei te zajęcia dajemy szanse, żeby nasze ciało i mózg się przyzwyczaiło do
takiego wysiłku stopniowo. Pamiętajmy, że nasz organizm inaczej odbiera/znosi
wysiłek z przyjemności [zakupy, bieganie po dworze], a zupełnie inaczej wysiłek
z obowiązku [szkoła, praca, treningi].
No póki , co to tyle
;)
Wiem, że moje
pomysły/sposoby są oklepane i pewnie dla większości z Was to są oczywiste
podstawy, ale ja chciałam Wam tylko pokazać jak ja sobie radzę z wprowadzaniem
moich postanowień noworocznych w życie, w moją codzienną rutynę.
Jeżeli macie jakieś
swoje sposoby to z chęcią o nich poczytam, a jeśli mi się coś przypomni lub
znajdę coś nowego to z chęcią Wam napiszę w kolejnym poście.
Buziak
Sassou <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz